Wino, kobiety i śpiew, czyli opera i winiarskie inspiracje

Materiał powstał we współpracy z biurem podróży Wine-Service, które już po świętach Wielkanocnych organizuje kolejną operową wyprawę, tym razem na „Don Pasquala”  w La Scali (o samym wyjeździe napiszę w marcu):

http://www.podrozezwinem.pl/wycieczka/opera-w-mediolanie

Nieraz już opowiadałem o świecie opery „od kuchni”, teraz jednak zaglądniemy „do kuchni”, czy może raczej – do piwnicy.

Świat kulinariów jest operze nieobcy – śpiewacy uchodzą za nieprzeciętnych smakoszy, mistrzowie kuchni dedykują im dania i desery (wspomnijmy choćby słynną australijską Melbę, czy deser o smaku czekolady i marakui La Stupenda), a operowi eksperci przytaczają niejedną kulinarną anegdotę (np. w „Vademecum operowym” państwa Łętowskich).

Jednak dzisiaj chciałbym omówić inny epizod, mianowicie związki winiarsko-operowe, czyli jak wino trafiło do librett operowych. Najpiękniejsza ze sztuk powstała we Włoszech, winiarskiej potędze, gdzie pierwsze uprawy winorośli datuje się już na 800 r. p.n.e. Prędzej czy później te dwie kultury musiały się zderzyć ze sobą. Tym bardziej, że opera przeniosła się do Francji, Austrii i Niemiec, a więc państw o pięknej tradycji winiarskiej.

Wino bohaterem wieczoru:

Już raz czy dwa wspominałem o geniuszu libretta „Napoju miłosnego” – prosta historia, z subtelnie ewoluującą parą kochanków, najeżona doskonałymi żartami… Nic dziwnego, że nigdy nie zeszła z afisza, pozostając jedną z najpopularniejszych komedii w dziejach gatunku. Pisałem, że „Napój miłosny” opowiada o zbawiennych skutkach alkoholu, bo gdyby Nemorino się nie upił, cała historia skończyłaby się zupełnie inaczej. Zatem wino uratowało naszego bohatera – pytanie tylko, jakie wino?

Tu libretto spieszy z wyjaśnieniami – Dulcamara informuje widzów, że opchnął naiwniakowi butelkę bordeaux. Wybór francuskiego wina do włoskiej opery wydaje się nieco nietypowy, ale pamiętajmy, że libretto Felice Romaniego powstało na bazie francuskiego tekstu Eugena Scribego (w tamtych czasach była to dość powszechna praktyka). Co ciekawe, w większości produkcji (tak jak w poniższej, znakomitej wersji Otto Schenka) Dulcamara sprzedaje chłopakowi butelkę czerwonego wina. Co prawda współczesne Bordeaux kojarzy się głównie z czerwonymi odmianami, ale wówczas produkowano raczej wina białe (ciekawostka: w „Wyprawie Asteriksa dookoła Galii” bohaterowie kupują w Bordeaux właśnie białe wino).

Rozkosze Don Giovanniego – kobiety i wino!

Środkowa część wielkiej trylogii Mozarta i da Pontego to wielki manifest filozoficzny, uniwersalna opowieść o moralności i sztuka z plejadą znakomitych osobowości. To też zwodniczo prosta historia, opowiadająca o nieliczącym się z nikim hedoniście, poszukującym następnych przygód. A wiadomo, że uwodziciel żyje nie tylko kobietami i pojedynkami – protagonista bawi nas również słynną, drapieżną arią z szampanem. Jednak muszę przyznać, że utwór bardziej niż szampanowi oddaje cześć rozkoszy i pożądaniu. O wiele ciekawszym, acz subtelniejszym nawiązaniem jest uczta z końca opery, w czasie której nasz słynny uwodziciel popija marzemino, stosunkowo mało znane wino z rejonu Treviso (północno-wschodnie Włochy). Skąd ten nietypowy wybór? Prawdopodobnie był to pomysł librecisty, gdyż da Ponte pochodził właśnie z tamtych stron.

Szampan… szampan widzę

Nie ma alkoholu, który zrobiłby tak specyficzną karierę jak szampan – nie jest tak powszechny jak czeski pils (czyli stereotypowe koncernowe piwo), wódka i nalewka, ale zyskał status elitarnego trunku, którego maluczcy mogą spożywać co najwyżej na specjalne okazje (w „Kolacji na cztery ręce” Handel przyznaje, że pije szampana codziennie, zaś ubogi Bach nigdy nie może sobie na niego pozwolić). Oczywiście czasy się zmieniły, aczkolwiek blichtr szampana zdaje się ciągle funkcjonować.

Opera i operetka nie stanowią tu wyjątku – szampan jest jednym z najczęściej pojawiających się trunków, przeważnie spożywanych na balach i przyjęciach. Inna rzecz, że są to co najwyżej krótkie nawiązania, podkreślające majętność/rozrzutność gospodarza. I tak do szampana nawiązują w „Don Giovannim”, „Zemście nietoperza” i „Rozbójnikach”. Jedyną bardziej znaczącą sceną szampańską jest aria księżnej Olgi z „Fedory”. Rosyjska dama odgryza się francuskiemu dyplomacie, że paryscy mężczyźni są jak ich ulubiony alkohol:

I tu dostajemy winiarski opis z prawdziwego zdarzenia! Nie da się zaprzeczyć, że opis ładnie określa musujący trunek: zimny, pachnący, zniewalający, pozostawiający następnego dnia pustkę, próżny, nadmiernie się pieniący… – w sumie jakby dłużej się nad tym zastanowić, to biednym Paryżanom solidnie się dostało…

Carmen u Lillas Pasty

Alkohol nie ominął też najsłynniejszej francuskiej opery. Nasza dzielna pracownica fabryki cygar odwiedza gospodę Lillas Pasty, gdzie, jak zapewnia Don Josego, poza tańcem będzie popijać manzanillę. Sądząc po wyborze trunku, sewilski żołnierz powinien szybko się zorientować, że ma przed sobą kobietę zupełnie innego kalibru niż miłą, bezpłciową Micaelę (która pewnie pije jakąś słodką, nudną odmianę sherry i to tylko od wielkiego dzwonu). Manzanilla to specjalna odmiana sherry, bardzo wytrawna, lekko słona – brzmi raczej jak trunek dla „prawdziwych mężczyzn” niż dla wiotkiej damy w opałach.

Panie, patrz – pijaki!

No dobra, tego się nie dało uniknąć – wino pojawia się często jako bezpośrednia przyczyna upojenia alkoholowego któregoś z bohaterów. Zarówno w wariancie komicznym („Uprowadzenie z Seraju”, wspomniany już „Napój miłosny”), jak i w bardziej tragicznych epizodach (chyba najbardziej znana scena pochodzi z „Otella”). Spośród oper z wyraźnie określonym trunkiem, zdecydowanie najsłynniejszym pijackim epizodem jest scena z „Kopciuszka”. Sybarycki ojczym protagonistki jest już o krok o wydania córki za księcia – w końcu zdobył zaszczytny tytuł nadwornego piwniczego, a to nie byle co, prawda? Uniesiony pijackim szałem, zaczyna wydawać jedno rozporządzenie za drugim. Wśród najnowszych dekretów, Don Magnifico wyznacza nagrodę 16 koron dla tego, kto wypije butelkę najmocniejszej malagi.

Kolejny raz Felice Romani decyduje się na dość dziwny wybór – w końcu mamy włoską prowincję i typowo hiszpańskie wino deserowe. Jednak, ponownie – Romani sięga po libretta swoich kolegów (francuski tekst w operze Nicolasa Isouarda, również włoska wersja w dziele Stefano Pavesiego), więc bardzo możliwe, że ten pomysł nie wyszedł z spod jego pióra. Z drugiej strony wybór malagi jest mniej przypadkowy niż mogłoby się wydawać. W tamtych czasach było to bardzo popularne, szlachetne wino, trunek przeznaczony dla wyższych sfer (do których Don Magnifico z lubością siebie zaliczał). W dodatku to gęste, słodkie, bardzo mocne wino (15-23% alkoholu), doskonałe dla tak zaprawionej w bojach pijanicy. Aż przypomina mi się dialog z „Rancza” (gdzie panowie z ławeczki zachwycają się nowym winem, które jest słodkie i swoją moc ma). Za taką interpretacją przemawia inny dekret Don Magnifica, w którym rozkazuje niezwłocznie udusić każdego, kto będzie chciał rozwodnić wino choćby kroplą wody…

Drobniejsze nawiązania:

Opery aż roją się od aluzji i przyśpiewek do kielicha – rzecz w tym, że większość z nich mówi po prostu o „winie”, bez podawania konkretnych gatunków. Mimo to, głupio byłoby pominąć chór żołnierzy z drugiego aktu „Fausta”, toast Jagona z „Otella”, cavantinę Turiddu z „Rycerskości wieśniaczej”, scenę upicia Osmina z „Uprowadzenia z seraju”, czy rozgrzewanie się grzańcem przez Falstaffa w operze Verdiego. Z mniej oczywistych epizodów, warto nadmienić, że baron Scarpia w „Tosce” popija hiszpańskie wino (choć nie wiemy jakie konkretnie), zaś Maria w „Córce pułku” zaprasza swoich ojców do opróżnienia zamkowej piwniczki.

Jedno jest pewne: nawet jeśli wino bywa zwodnicze i nie zawsze pomaga naszemu protagoniście, to stanowi ważny element udanej imprezy, a wśród pozytywnych bohaterów rzadko kiedy spotkamy abstynenta (w sumie do głowy przychodzi mi tylko Oktawian z „Kawalera srebrnej róży”, choć równie dobrze mógł kłamać). Chociaż opera poddaje się współczesnym modom (a więc ulega amerykańskim, czyli raczej piwnym naciskom), to nie sądzę by związki winiarsko-operowe miały w najbliższym czasie osłabnąć.

Reklamy

Informacje o poprostuopera

Marek Błaszczak - Pasjonat opery, dobrej literatury i gier RPG. Dziwny charakter pisma i miłośnik dobrej kuchni. Wszelkie prawa zastrzeżone: kopiowanie, powielanie i przekształcanie artykułów za zgodą autora (proszę pisać maila na adres poprostuopera@gmail.com, na pewno odpowiem)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Wino, kobiety i śpiew, czyli opera i winiarskie inspiracje

  1. Toszczyk pisze:

    Pisałem pracę zaliczeniową z przedmiotu „Wino w kulturze śródziemnonomorskiej” na temat wina w operze. Chętnie podeślę.

  2. Dodek pisze:

    Bardzo ciekawie połączył Pan te dwa najprzyjemniejsze wątki w naszym życiu … operowym.
    Ja natomiast tylko biernie,…. lubię posłuchać dobrego nagrania opery, najchętniej z Corellim, ale nie tylko, z dużym kielichem z moich ulubionych win … np. Carmen …dawno nie słuchałem.
    Kłaniam się.

    • poprostuopera pisze:

      Dobry wieczór,

      Bardzo dziękuję! Ma Pan szczęście, akurat są nagrania „Carmen” w których śpiewał Corelli. Szkoda, że tegoroczna zima jest taka paskudna, w normalnych okolicznościach miło wracać do domu po ciężkim dniu pracy, gdzie można posłuchać ulubionego albumu z kieliszkiem czegoś rozgrzewającego w dłoni…

      Serdecznie pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s