Przed urlopem – dlaczego w Japonii nie ma gwiazd?

Wpis ten powstał jako nieformalna druga część o fenomenie współczesnych mongolskich śpiewaków (https://poprostuopera.wordpress.com/2018/01/19/co-tam-panie-slychac-w-mongolii/

Japonia – trzecia największa gospodarka świata, kraj pełen wysokich technologii, jak i sprawdzonych rozwiązań z ubiegłych epok. Dziesiąty najludniejszy kraj świata (co pewnie szybko się zmieni, ale o tym nie dzisiaj), gdzie zdecydowana większość ludności mieszka na obszarze 20% kraju. Choć targane katastrofami i kryzysami, to wciąż potężne i bogate państwo.

I jest to kraina gdzie muzyce klasycznej poświęca się naprawdę dużo miejsca. Owszem, może nie jest aż istotna tak jak sugerują stereotypy („Wszyscy słuchają muzyki klasycznej”, „Muzyka klasyczna jest najlepiej sprzedającą się na rynku”, itp.), ale bez wątpienia zajmuje znaczące miejsce w japońskiej kulturze. Zresztą przykład idzie z góry, bowiem sam cesarz grywa na wiolonczeli, jego małżonka na harfie, a przyszły następca tronu na altówce (może gdy dojdzie do władzy, skończą się żarciki o altowiolinistach).

Zatem zastanawia mnie, jak to się stało, że w tak bogatym, mieszczańskim, muzycznie wrażliwym kraju jest tak skrajnie mało gwiazd? Nie mówię, że nie ma ich wcale, w końcu Yasuko Hayashi, Mitsuko Uchida czy Seiji Ozawa to nie byle jacy artyści, ale oczekiwałbym ich więcej jak na kraj liczący 125 milionów dusz.

Z czego to wynika? Ciężko powiedzieć, ale można wskazać kilka przyczyn.

Muzyka, a mentalność:

Zacznijmy od bardzo ciekawego spostrzeżenia Renee Fleming (luźny cytat):

W konserwatorium każdy mógł rozróżnić instrumentalistę od śpiewaka – ci pierwsi pędzili od sali do sali, wałkujący utwór za utworem, wiecznie zapracowani, wiecznie spięci. Śpiewacy wyglądali przy nich jak zagubione dzieci, bowiem oni po technicznych wskazówkach musieli sami sobie radzić.

Ten krótki wywód doskonale tłumaczy dlaczego Japończycy nie śpiewają tak często w operze. Są nacją pracoholików, którzy wierzą, że doskonałość można osiągnąć wyłącznie harówką. Nie wierzą w „palec boży”, brakuje im swobody i talentu do brylowania na salonach. Czego by nie mówić, solista musi być chociaż umiarkowanie przebojowy.

Poza tym sztuka, a zwłaszcza opera jest dziedziną, gdzie wymaga się ogromnego indywidualizmu. Najlepsi soliści zawsze być choć trochę „swoi” – owszem, mogą przesiąkać wpływem swoich nauczycieli i idoli z dzieciństwa, ale jednak muszą być zdecydowani podążyć własną drogą. Pójście pod prąd i przepychanie się łokciami to bardzo nie-po-japońsku.

Brakuje też śpiewaków „znikąd” – prostych dziewczyn i dzielnych chłopaków, pochodzących z nizin społecznych dla których śpiew był jedyną drogą do wielkiej kariery. Nie, w Japonii tacy ludzie raczej wolą wejść do systemu i wspiąć się tak wysoko na ile pozwalają im możliwości. Również ci obdarzeni talentem i z bogatszych rodzin mają wpajane od dziecka role społeczne, które rzadko pchną ich w ramiona sztuki.

Gdy korzeni brak…

Innym problemem jest bez wątpienia brak jakichkolwiek „oddolnych” tradycji – o ile we wspomnianej wcześniej Mongolii to Związek Radziecki zatroszczył się by chociaż w Ułan Bator funkcjonował sprawnie działający teatr operowy, Japończycy nie mieli kiedy stworzyć swojej własnej muzyki klasycznej „od kuchni”. Szczególnie źle wygląda to w przypadku opery, gdzie w sumie chyba nie doczekaliśmy się żadnego dzieła operowego, a już nie takiego, które można nazwać „japońską operą narodową”. Teatr operowy w Tokio  jest chyba najbardziej znany z tego, że La Scala i Metropolitan Opera przyjeżdżają tam z występami (zresztą, dzięki temu udało się zarejestrować kilka niesamowitych spektakli z lat 60-tych i 70-tych), zaś bilety na te występy są tak drogie, że większości Japończyków nie może sobie na nie pozwolić. Poza występami gościnnymi teatr jako-tako funkcjonuje, ale nawet krótki wgląd w program utwierdza w przekonaniu, że główne role są chętniej obsadzane solistami z zagranicy.

Jednak myślę, że kluczowym problemem z rozwojem tradycji operowych jest bardzo mocno rozwinięta rodzima muzyka, która, owszem, przyjęła zagraniczne wpływy z otwartymi ramionami, ale pozostała wierna tradycyjnym założeniom. Japończycy stworzyli pięciotonową skalę, akceptując barokowe rozwiązania systemu temperowanego, lecz są wciąż zwróceni ku rodzimej kulturze. Być może więc zaakceptowanie tak obcej formy jak opera po prostu wydaje im się zabiegiem niepotrzebnym, tym bardziej, że stać ich na sprowadzanie solistów.

Cywilizacja japońska 

Sami Japończycy zdają się nie przejmować niezbyt imponującą ilością muzycznych gwiazd – to nie nowożytna Anglia, tak mocno cierpiąca na kompleks „narodu bez wielkiego kompozytora”. Być może jest to spowodowane większym zainteresowaniem jazzem, tradycyjną narodową muzyką, czy współczesnym japońskim popem. Być może traktują też muzykę jedynie jako rozrywkę, którą chcą przygrywać w towarzystwie kumpli bądź bezrefleksyjnie posłuchać po ciężkim dniu pracy. Albo zwyczajnie uważają, że lepiej oddać pole bardziej doświadczonym nacjom. Tworzą w końcu odrębną, szalenie oryginalną cywilizację, której bez wątpienia wniosła swoje do światowej kultury.

Jedno jest pewne – tak długo jak będą mogli sobie pozwolić na sprowadzanie solistów i nie pojawi się niespodziewana moda na operę, sytuacja w kraju kwitnącej wiśni raczej się nie zmieni.

PS – w środę wyruszam na urlop, tak więc będę odpisywał ze sporym opóźnieniem. Życzę wszystkim spokojnego maja.

Reklamy

Informacje o poprostuopera

Marek Błaszczak - Pasjonat opery, dobrej literatury i gier RPG. Dziwny charakter pisma i miłośnik dobrej kuchni. Wszelkie prawa zastrzeżone: kopiowanie, powielanie i przekształcanie artykułów za zgodą autora (proszę pisać maila na adres poprostuopera@gmail.com, na pewno odpowiem)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s